Oryginalny artykuł naukowy
Światowit

"Extra fines imperii" : rzymski posterunek wojskowy w okolicach Sewastopola na Krymie

2002, 45, Tom 45, Nr A

Faculty of Archaeology, University of Warsaw

University of Warsaw, Polish Centre of Mediterranean Archaeology

Uniwersytet Warszawski, Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej

University of Warsaw, Faculty of Archaeology

Data publikacji

06.01.2002

Model publikowania

otwarty dostęp

Rodzaj licencji


Dziedzina

Dziedzina nauk humanistycznych

Dyscyplina

archeologia

Język publikacji

polski

Pliki do pobrania

PDF 13 MB

Artykuł

Liczba wyświetleń:109

Liczba pobrań:32

Cytowania Crossref:0

Wynik Altmetric:0


Abstrakt

N a pewno w latach 40-tych lub 50-tych II w. n.e., a by może ju za panowania Trajana w drugiej dekadzie tego stulecia, armia dolnodunajskiej prowincji Mezji Dolnej utrzymywała stały garnizon wojskowy w południowo-zachodnim zakątku Krymu (Fig. 1), przede wszystkim dlatego, by onieśmieli często agresywnych sąsiadów (Taurowie, Scyci, Sarmaci) bliskiego sojusznika Rzymu, jakim od dawna był Chersones Taurydzki (dziś Sewastopol), by dyskretnie obserwowa poczynania Królestwa Bosporańskiego, drugiego, mniej przewidywalnego sprzymierzeńca na przeciwległym krańcu Krymu, i aby tym samym zapewni większe bezpieczeństwo cesarstwa na jego euroazjatyckiej flance1 . Półwysep Krymski, a wraz z nim cale północne i wschodnie wybrzeża Morza Czarnego, nie należały do cesarstwa; pojedyncze instalacje wojskowe Rzymian na tych terenach nie miały zatem w ich intencjach tworzy kosztownego w założeniu i jeszcze bardziej w utrzymaniu limes czy te ripa imperii wbrew temu, co swego czasu sądził M.I. Rostovcev, V.N. D'jakov i ostatnio w odniesieniu do terytorium Olbii u ujścia Bohu S.B. Bujskih2 . Pojęcie limesu wiąże si nierozerwalnie z pojęciem drogi, via militaris, i z cał lądow infrastrukturą komunikacyjną, a śladów takowej mimo usilnych prób znalezienia nie udało si dotąd nigdzie wypatrzeć. Mamy natomiast pełne prawo, by sądzić, że Rzymianie pod względem militarnym traktowali swoj stref wpływów z greckimi koloniami i ich mniejszymi lub większymi terytoriami (chorai) na północnym wybrzeżu Morza Czarnego jako pontyjskie przedpole dolnodunajskiego limesu i w tym sensie obszar ten wraz z ziemiami zamieszkałymi przez ludy powiązane na stałe lub czasowo odpowiednimi traktatami z Rzymem lub jego greckimi sojusznikami pozostawał w obrębie tzw. niewidzialnych granic imperium rzymskiego. Ten system niejako podwójnego zabezpieczenia, który w niezbyt odległej przeszłości znajduje analogi w „bliższej i dalszej zagranicy" Związku Sowieckiego czy obecnie w grupie nowych członków poszerzonego NATO i systemie „przymierza dla pokoju", nie wymaga utrzymywania na omawianym terenie dużych sil wojskowych, a nawet pozwala niekiedy je wycofywa w całości lub częściowo bez większego uszczerbku dla stanu równowagi politycznej. W praktyce przekładało si to w większym stopniu na demonstracj zbrojnej obecności niewielkimi kontyngentami wojskowymi aniżeli na budowę linearnych systemów granicznych typu limes, które niezależnie od wysokich kosztów wymagałyby zaangażowania znacznych sil. Tymczasem w zależności od okresu dwulub trzylegionowa armia najbliżej położonej prowincji, Mezji Dolnej, miała do obsadzenia najdłuższ w europejskiej części cesarstwa granic z Barbaricum na dolnym Dunaju. Skuteczne wypełnianie przez t armi odpowiedzialnych zada na dwóch bardzo rozległych obszarach operacyjnych było możliwe tylko dzięki zachowującej ważnoś po dzi dzie polityce przerzucania dużej części kosztów utrzymywania pokoju na sojuszników.